Filip Wiśniewski zapatrzony w Ronaldo
Poniżej prezentujemy artykuł, który ukazał się na portalu sportowasilesia.com
Napastnik BKS Stal Filip Wiśniewski przed sezonem zakładał, że strzelenie 10 goli w obecnych rozgrywkach na boiskach III ligi da mu satysfakcję, ale normę wykonał już po 17 meczach więc... podwoił swoje zadanie.
Urodzony 1 marca 1994 roku Filip Wiśniewski gra już w III lidze drugi sezon. W pierwszym jednak niczym specjalnym się nie wyróżnił w 18 występach strzelając 2 gole. Za to w rundzie jesiennej obecnych rozgrywek w 17 meczach w barwach BKS Stal Bielsko-Biała zdobył 10 bramek i można powiedzieć, że jego talent eksplodował.
- Nominalnie jestem wychowankiem Warty Zawiercie, bo tam właśnie, mój dziadek Przemysław Kruz, który był bokserem i zobaczył we mnie smykałkę do biegania za piłką na podwórku, zaprowadził mnie na pierwszy trening, dał kopniaka na szczęście i powiedział, żebym grał – mówi Filip Wiśniewski. - Praktycznie jednak piłkarskiego rzemiosła nauczyłem się w Gwarku Zabrze, do którego trafiłem w 1 klasie gimnazjum. Zawsze byłem zawodnikiem ofensywnym, bo grałem na skrzydłach, na „dziesiątce” albo na szpicy. W tych właśnie rolach w ostatnich dwóch sezonach w Śląskiej Lidze Juniorów strzeliłem w sumie 50 bramek, dwa razy zostając królem strzelców rozgrywek. Zauważyli mnie trenerzy Rafał Górak i Robert Góralczyk i zaproponowali przejście do GKS Katowice, w którym wtedy pracowali, ale mnie akurat przyplątała się kontuzja mięśnia i dwa tygodnie, które okazały się decydujące dla transferu, musiałem pauzować. Z przejścia do I-ligowej drużyny nic więc nie wyszło i trafiłem do Polonii Łaziska Górne, ale nie wspominam tego okresu zbyt dobrze. Leczyłem kontuzję, dochodziłem do pełni formy i zagrałem w 6 meczach w sumie niecałe 100 minut. Lepiej szło mi od rundy wiosennej w Bielsku-Białej, gdzie ściągnęli mnie trenerzy Górak i Góralczyk, ale też potrzebowałem czasu.
W rundzie wiosennej poprzedniego sezonu w 12 występach w zespole BKS Stal Filip Wiśniewski strzelił dwa gole Czarnym Otmuchów. W obecnych rozgrywkach po jednym razie pokonał bramkarzy: Grunwaldu, Podbeskidzia II, Ruchu II, Górnika II, Rekordu, Piasta II i Odry, aż wreszcie w niedzielę trzy razy „podziurawił” golkipera Swornicy i zwrócił na siebie uwagę łowców talentów.
- Trener ustawia mnie ostatnio na szpicy i choć z moimi warunkami fizycznymi czasem trudno mi grać tyłem do bramki, to jednak staram się wykorzystać swoją szybkość i w sumie z efektów jestem zadowolony – dodaje Filip Wiśniewski. - Przed sezonem myślałem, że jeżeli strzelę 10 goli w sezonie będę zadowolony, ale skoro na dwa mecze przed półmetkiem wykonałem zakładaną normę to podwoiłem sobie zadanie. Cele muszą być elastyczne.
Niezmienny jest jednak idol Filipa Wiśniewskiego i jego piłkarskie marzenia.
- Od najmłodszych lat uwielbiałem oglądać jak gra Brazylijczyk Ronaldo, który swój drugi tytuł mistrza świata w 2002 roku podkreślił jeszcze tytułem króla strzelców turnieju - twierdzi Filip Wiśniewski. - Nawet teraz czasem wracam do oglądania jego bramek, bo jest co oglądać. Był też czas, że z racji imienia zwracałem uwagę na to jak gra Filippo Inzaghi, zwłaszcza w czasach występów w AC Milan, ale jednak Ronaldo nikt nie przebije. A na krajowym podwórku nie mam ulubionego klubu, któremu bym kibicował. Cieszę się, że gram w BKS Stal i w tej drużynie chcę grać jak najlepiej. Marzę o tym, żeby zagrać w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale póki co twardo stąpam po ziemi i chcę się pokazać na III-ligowych boiskach. Przeprowadziłem się w tym celu do Bielska-Białej, żeby w pełni skoncentrować się na grze w mojej obecnej drużynie. To jest teraz dla mnie najważniejsze.
Foto: sportowasilesia.com







